Get Adobe Flash player

Ks. Krystian Sokal,Przy relikwiach Świętego Papieża wśród Inukow - wspomnienia misjonarza

Ks.Krystian Sokal,misjonarz.

Przy relikwiach Świętego Papieża  wśród Inukow.

    Żywo rysuje sie w mojej pamieci spotkanie z Janem Pawlem II na Watykanie w roku 2002 kiedy to cala grupa naszego wspanialego rocznika misyjnego udalismy sie na spejalna audiencje. Wsrod  nas, wychowankow Centrum Misyjnego w Warszawie,byla obecna pani dr Wanada Blenska, ktora dlugie lata  jako misjonarka- lekarz pracowala w Ugandzie z tredowatymi.
Czekalismy cierpliwie na Ojca Swietego. Pouczano nas, abysmy nie zameczali soba, juz wtedy schorowanego Jana Pawla II, a w szczegolnosci mielismy pamietac,ze nie nalezy sciskac papieskiej dloni zbyt mocno.
Jan Pawl II powoli zblizal sie do krzesla wspierajac sie na lasce, ktora jakby do mnie mowila,ze wystukuje nia swoje lata zycia, pontyfikatu i cierpienia.
 Natychmiast otoczylismy Ojca Swietego prawie piecdzesiecioosobowa grupa. Pamietam, ze w trakcie rozmowy z siostra Dariana Jasinska (pracujaca obecnie na misjach w Kenii) odezwal sie O.Konrad Hejmo mowiac, ze jeszcze chce cos powiedzic pani Blenska. Wtedy papiez odezwal sie:”Pani doktor Wanada Blenska.” To bylo niesamowite. Jan Pawel II zaskoczyl kazdego z nas tak doskonala pamiecia o pani doktor i jej pracy misyjnej.
Wiele obrazow odzywa w mojej pamieci zwiazanych z osoba swietego Jana Pawla II az po dzien dzisiejszy i wiem, ze tak bedzie i w przyszlosci. Szczegolnie wiele wspomnien  naplynelo 14 marca 2014 r. Wsrod sniegow i lodow arktycznych Nunavut, na dalekiej polnocy kanadyjskiej, na misji w Rankin Inlet, gdzie pracuje polski fideidonista z diecezji czestochowskiej ks. Marcin Rumik.
Rankin Inlet, czyli gleboka zatoka, polozony jest nad polnocno-zachodnia czescia zatoki Hudsona. Archeolodzy datuja, ze pierwszymi  osadnikami tego terenu (ok.1200r.) byli ludzie z plemienia Thule bedacy grenlandzkimi mysliwymi wielorybow.
Pierwszymi europejczykami,ktorzy dotarli do Rankin Inlet, a byl to rok 1600, byla Brithish Royal Navy na czele ktorej  to ekspedycji stal porucznik John Rankin.
Historia diecezji Churchill- Hudson Bay, ktora swym zasiegiem obejmuje Rankin Inlet odnotowuje, ze w 1868 roku ksiadz Alphonse Gaste ze zgromadzenia ksiezy oblatow dotarl do dzisiejszej prowincji Nunavut i tam na dalekiej polnocy spotkal pierwszych Inukow, ktorych popularnie nazywamy Eskimosami, nad rzeka Kazan, gdzie ostatecznie osiadl, aby podjac prace duszpasterska jako misjonarz, majac w swym pastoralnym  zasiegu obecne miejscowosci Baker Lake i Chesterfield. Owocem jego pracy, a takze
jego nastepcow jest budowa pierwszego kosciola misyjnego w Chesterfield w roku 1912, ktory funkcjonuje do dzisiaj. To wlasnie stad rozprzestrzenia sie oddzialywanie ewangelizacyjne, charytatywne, edukacyjne, a takze medyczne.
Rankin Inlet w 1957r. Wpisuje sie bardziej w trwala karte arktycznych misji tym, ze powstaje tutaj pierwszy budynek misyjny i ostatecznie kosciol p.w. Maryi Naszej Matki.
Data, ktora naglasnia istnienie Rankin Inlet jest 12 listopada 1986 r., kiedy to w tragicznym wypadku samolotowym ginie biskup diecezji Churchill-Hudson Bay Omar Robidoux, OMI. Po nim na stolice diecezji zostaje powolany ksiadz Reynald Rouleau, takze Oblat, ktory w Rankin Inlet zostaje konsekrowany na biskupa 29 lipca 1987 r. Tutaj tez odbyla sie konsekracja biskupia obecnego ordynariusza tej diecezji pochodzacego z Polski ks. Wieslawa Antoniego Krotkiego, ktory jako misjonarz przepracowal 23
lata w ziemii pokrytej lodem i sniegiem w Igloolik. Niezwykle umilowanie tego ludu, ktory popularnie nazywamy Eskimosami, nakazuje mu posiasc biegla znajomosc jezyka Inukow. Tenze biskup 14 marca 2014 ( piatek) przewodniczyl mszy swietej koncelebrowanej wraz z ks.pralatem Slawomirem Oder z Rzymu,  ks.Marcinem Rumikiem i ks.Krystianem Sokal (obaj fideidonisci) podczas ktorej witano relikwie swietego Jana Pawla II.
Podczas uroczystosci przekazania relikwi dla naszej diecezji w Rankin Inlet doliczylismy sie 350 osob. To  bylo niezwykle z jaka  poboznoscia, skupieniem i powaga podchodzili ci ludzie, aby ucalowac relikwiarz zawierajacy krople krwi z sutanny sw.Jana Pawla II. Relikwia ta pochodzi z pamietnego dnia zamachu na Ojca Swietego.
Podczas tej uroczystosci byla ekipa filmowa. Jeden z panow z tejze ekipy powiedzial,ze krecil wiele scen z przekazania relikwi sw. Jana Pawla II,ale dopiero tutaj, w Rankin Inlet, doznal szczegolnego poruszenia, gdy zobaczyl niezwykle przezycie wpisane w twarz i oczy miejscowych ludzi. Dla mnie, piszacego tego slowa, ten dzien mial takze wiele wrazen podobnych, gdy patrzylem  na te niezwykla procesje ludzi zblizajacych sie do relikwi i opatulonych w swoje cieple stroje w ow marcowy mrozny
wieczor. Jawily mi sie takze obrazy z moich spotkan z Janem Pawlem II. Wracalem pamiecia do Czestochowy, do pierwszej wizyty papieskiej w czerwcowe i gorace dni, gdy trzymalem w swoich dloniach dlonie papieskie.To bylo niezwykle cieplo rak. Tego sie nie da zapomniec, gdy w tym momencie spotkaly sie nasze oczy, a w nich, papieskich oczach,  jakies  tajemnicze przeslanie dla mnie, ktory wtedy bylem alumnem seminarium wroclawskiego.
Nie sposob nie wspomniec homilii ksiedza biskupa Krotkiego ze wspomnianego dnia 14 marca 2014r.,bo byla poruszajaca i przepelniala lzami plynacymi z jego oczy. Ja wiem dlaczego tak bylo, i musze to podkreslic, ze wzruszenie tchnelo wrecz blagalnymi slowami do sw. Jan Pawla II, aby nie tylko Rankin Inlet, ale cala nasza diecezje wsparl przed tronem Boga, bo tyle w niej bolu spowodowanego tragedia smobojstw, narkotykow,rozwodow i alkoholizmu. Tym problemom  nie jest latwo zaradzic ludzkimi
sposobami , ale jedynie wiez zywa z Bogiem moze budowac wspaniala swiatynie Boga w sercach ludzkich. Eskimosi tego pragna ze lzami w oczach,bo widza wspaniale swiadectwo zycia misjonarzy i chrzescijanskiego srodowiska mimo,ze wiele przekazow medialnych wspolczesnego swiata demoralizuje kolonizujac ich szczegolna swiatynie ducha i owo Boze igloo duszy niesmiertelnej.
Swiety Janie Pawle II,szczegolny nasz mieszkancu arktycznej ziemi, przez swe wstawiennistwo u Bozego tronu upros nam, aby zadne burze, mgly i sniegi obecnej cywilizacji nie przykryly Bozego ducha, zauroczenia Kosciolem i ewangelia Chrystusa. Pomoz nam misjonarzom i tutejszemu Kosciolowi  rozwiac dramaty ludzkich serc, aby siwiecily na pieknym blekicie arktycznego nieba, ktore dal nam Stworca, cudownym swiatlem zorzy polarnej. Niech Maryja, ktorej tak bezgranicznie zaufales, bedzie zawsze
jasniejaca Gwiazda ewangelizacji dla dalekiej kanadyjskiej polnocy.       

 

Ks. Krystian Sokal

KRÓLEWSKA SŁUŻBA
Wspomnienia misjonarza z Zambii


Diamentowy jubileusz (75 lat) Małych Służebnic Maryi Niepokalanej ze Starej Wsi w Zambii i w RPA (1928-2003) zaznaczył się wydaniem bogato ilustrowanej książki i kalendarza, które to wydawnictwa przedstawiają miejsca i pracę tego Zgromadzenia na Czarnym Lądzie. Autorem książki jest zambijska siostra Irene Chowa.

Wspomniane siostry często nazywane są, tutaj w Zambii, siostrami z Kasisi (tu posiadają swój dom prowincjalny) albo też blunankami. Ta ostatnia nazwa wiąże się z niebieskim kolorem habitu.

Podczas Mszy św. jubileuszowej w kościele na Matero w Lusace – gdzie znajduje się konwent naszych sióstr – najbardziej wzruszającym momentem była barwna i symboliczna procesja afrykańska podczas liturgii Słowa Bożego. Niesiono wtedy księgę Pisma świętego, z której została odczytana Ewangelia dnia (8 XII). Do połowy kościoła, tanecznym krokiem, niosły tę księgę siostry polskie. Dalszy etap należał do sióstr zambijskich, które przejęły świętą księgę od siostry Teresy Szmit i złożyły na ręce pierwszego kardynała Zambii Adama Kozłowieckiego. Wraz z nim Mszę św. koncelebrowali: abp Orlando Antonini – nuncjusz apostolski oraz abp Lusaki Medardo Mazombwe wraz z gronem księży.

Po zakończonej Mszy św. jubileuszowej odbyło się wspaniale zorganizowane spotkanie w dużym hallu szkolnym na Matero. Uroczystościom tym przewodniczył śpiew sióstr wraz z zespołem braci Sakala, który jest bardzo popularny w Zambii. Dodać należy, że właśnie z tej rodziny pochodzi siostra Euphrasia Sakala, która po zakończeniu pracy jako przełożona prowincjalna wyjechała do Tanzanii wraz z czterema współsiostrami swojego zgromadzenia.

Jako ciekawostkę pragnę dodać, że zespół braci Sakala gościł swego czasu w Polsce, co ułatwiła im pochodząca z Hajnówki siostra Angelika Tabuła ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny.

Podczas jubileuszowego obiadu naszą uwagę bardzo przykuło przedstawienie teatralne w wykonaniu zambijskich nowicjuszek i sióstr ze zgromadzenia blunanek, bo pokazały one w sposób bardzo ekspresyjny przybycie pierwszych sióstr z Polski na afrykańską ziemię. Podkreślono też, że w 1948 roku siostry otwarły pierwszy dom w RPA w Johannesburgu, gdzie mieści się wspaniale prowadzone przedszkole. W sumie w RPA są cztery domy. Ostatni z nich otworzono w 1997 roku w Matatiele.

Ukoronowaniem tego jubileuszowego dzieła jest piękny dar, wywodzący się z samego serca Sióstr Służebniczek: oto w lutym 2006 roku grupa pięciu sióstr zambijskich udaje się do pracy misyjnej w Tanzanii.

Założycielem Małych Służebnic Maryi Niepokalanej jest człowiek świecki, Edmund Bojanowski (14. 11. 1814 – 7. 08. 1871), którego Jan Paweł II beatyfikował 13 czerwca 1999 roku. Za początek Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Starowiejskich uważa się dzień 30 maja 1850 roku. Ich charyzmatem jest opieka nad sierotami, chorymi, praca pastoralna, charytatywna oraz praca w szkolnictwie. Siostry szczególną uwagę przywiązują do edukacji kobiet, które w zambijskiej rzeczywistości nie posiadają możliwości, aby kształcić się zawodowo.

Pierwsze siostry przybyły z Polski do Zambii (wtedy jeszcze Rodezji) ze Starej Wsi do Chingombe w 1928 roku, a w rok później osiedliły się w Kasisi, niedaleko zambijskiej stolicy Lusaki. Pionierska grupa to: Krystiana Gondek, Cypriana Małecka, Stanisława Łabno, Urszula Wiktor, Romana Wilk, Frydolina Macior, Rufina Świrska, Amalia Rozowicz, Adalberta Rajchel, Gertruda Bełch, Melania Galus, Adolfa Pięta, Laurencja Dydek, Serafina Bednarska, Petronela i Alojza Krypel.

Pierwsze kroki w celu sprowadzenia Służebniczek Starowiejskich do północnej Rodezji (obecnie Zambii) podjął jezuicki misjonarz z Polski o. Apoloniusz Kraupa (zm. 9. 12. 1919 r.), zabierając ze sobą na afrykańską ziemię grudkę ziemi z grobu jego rodzonej siostry, która należała do Zgromadzenia Służebniczek Starowiejskich. Czynił to w nadziei, że będzie to pierwszy zasiew pod przyszłą pracę tychże sióstr na Czarnym Lądzie. Jednak I wojna światowa nie pozwoliła na zrealizowanie podjętych przedsięwzięć.

Kolejne wysiłki, z pozytywnym skutkiem, podejmują również jezuiccy misjonarze z Polski: Jan Spendel, Władysław Zabdyr i Stanisław Wawrzkiewicz. W grupie tej są także: Józef Boroń, Franciszek Bulak i Józef Duda. Wszyscy oni otrzymują krzyże misyjne w Krakowie i wraz ze wspomnianymi już siostrami wyruszają w podróż, aby statkiem z Gdyni przez Hamburg i Kapsztad dotrzeć do RPA, a stamtąd pociągiem do obecnej Zambii. Do Kasisi docierają 15 czerwca 1928 roku, a we wrześniu tegoż roku osiedlają się w Chingombe. W styczniu 1929 roku część sióstr przybywa na polską misję jezuicką do Kasisi, aby rozpocząć pracę w sierocińcu. Jedną z pierwszych sierot, która tutaj trafia, jest dziewczynka, której matka zginęła w buszu. Osaczona przez ogień, nie mająca możliwości ucieczki, matka własnym ciałem nakryła dziecko, ratując mu życie. Na chrzcie św. ocalona dziewczynka otrzymała imię Margaret.

Liczba sierot w Kasisi w 1931 roku wynosiła siedmioro dzieci, a w 1987 roku odnotowano, że przez sierociniec przewinęło się tysiąc dzieci porzuconych przez rodziców czy krewnych oraz dzieci ulicy i chorych na AIDS.

W ostatnim czasie sierociniec w Kasisi został gruntownie odnowiony i rozbudowany pośród pięknego ogrodu, w którym stoi pokaźnych rozmiarów statua błogosławionego Edmunda Bojanowskiego tulącego dzieci.

Tutaj, w Kasisi, znajduje się również dom prowincjalny, nowicjat, szkoła i dom rekolekcyjny wraz z okazałą kaplicą, gdzie z całym oddaniem pracują, kształcą się i modlą Małe Służebnice Niepokalanej Maryi.

Siostry Służebniczki bardzo gorliwie pracują w Home Based Care (pomoc najuboższym) na wielu misjach. Pionierką tego dzieła jest siostra Sylwia Masiwire, odnotowująca 449 osób, którym niesiona jest pomoc. Liczba ta ciągle się powiększa nie tylko z racji głodu, braku pracy czy ludzkiej bezradności, ale także z powodu wielu chorób, a w szczególności AIDS.

Niektóre z sióstr są nawet „proboszczami”, jak np. działo się to na misji w Itezhi – Tezhi w diecezji Monze, gdzie siostry rozpoczęły pracę w 1996 roku, powierzając swój konwent Miłosierdziu Bożemu i opiece św. Józefa. Na tej misji przez dwa lata nie było księdza (kapłan przyjeżdżał tylko od czasu do czasu), a więc siostry z ogromnym poświęceniem pracowały pastoralnie, organizując pełny zakres ewangelizowania środowiska im powierzonego. Dzisiaj jest tu kapłan na stałe, a siostry prowadzą przedszkole, pracują w szkole, katechizują oraz prowadzą kursy gotowania i szycia. To wydaje swoje owoce, bo są już trzy kandydatki do zgromadzenia sióstr, a także są pierwsze owoce powołań kapłańskich.

Mimo trudności finansowych spowodowanych wybuchem II wojny światowej, która zamyka dopływ środków finansowych na tereny misyjne, siostry otwierają nowe domy. Jednym z nich jest konwent św. Józefa w Katondwe, założony w 1939 roku, gdzie dzisiaj jest szkoła i klinika odwiedzana również przez ludzi z Mozambiku. Tutejszej wspólnocie sióstr z Polski i Zambii przewodzi nasza rodaczka, siostra Mirosława Góra, która jest lekarzem chirurgiem. Wcześniej z ogromnym oddaniem pracowała tutaj jako lekarz siostra Teresa Wiączek, przebywająca obecnie na zasłużonym wypoczynku w Kasisi. Mimo że sama jest schorowana i pomaga sobie w chodzeniu laską, to zawsze ma uśmiech na twarzy i dobre słowo dla każdego.

Jedną z barwnych postaci wśród sióstr z Kasisi, często wspominaną w czasie jubileuszowych uroczystości, była siostra Petronela Krypel, która wypowiedziała znamienne słowa: „My przybyliśmy dla nich, my pozostawimy ten kraj dla nich; my mamy otworzyć im nasze serca, my powinniśmy również otworzyć nasze domy dla nich” (wypisano je także na jej nagrobku).

Liczba domów Sióstr Służebniczek Starowiejskich ciągle wzrasta i łącznie z domem przy nuncjaturze apostolskiej w Lusace, gdzie nasze siostry pracują od 4 lutego 1979 roku, jest ich siedemnaście. Pionierską pracę w tym miejscu rozpoczęła siostra Irena Kostyra, która była także pierwszą prowincjalną w Zambii.

Powiększa się też zakres prac sióstr w Kasisi, bo oto w 1998 roku na północy Zambii w Mpice poproszono, aby siostry podjęły pracę w miejscowej kurii oraz w szpitalu Chilonga. Prac tych podejmują się w coraz większym zakresie siostry zambijskie, wypełniając tym samym przepiękną kartę zgromadzenia. Jedną z tych wspaniałych postaci była siostra Catherine Zulu, która nigdy – jak się wydawało – nie była zmęczona pracą w szpitalu czy też odwiedzinami chorych w buszu. Była niezastąpiona. Niestety, 28 czerwca 1990 roku wracając do konwentu z Chipata, gdzie w rodzinnym domu spędziła swój urlop, zginęła w wypadku drogowym.

W Zgromadzeniu Sióstr Służebniczek Starowiejskich ogromną wagę przywiązuje się do edukacji. O tym świadczy fakt, że obecnie dwie siostry przybyłe z Zambii studiują w Polsce na KUL-u.

Codziennym zawołaniem modlitewnym Sióstr Służebniczek Starowiejskich jest: „Przez Maryję do Jezusa”, co otoczone codziennym różańcem jest królewską służbą – powiedziała obecna na uroczystościach diamentowego jubileuszu Matka Generalna Mariola Karaś.

Copyright © 2011. All Rights Reserved.

CPR certification onlineCPR certification online